Blog

Pojęcia podstawowe cz. 1: Naturalność

W kręgach alternatywnej edukacji funkcjonuje wiele pojęć, których używa się dość powszechnie, a jednocześnie dosyć bezwiednie. Bardzo często można zauważyć, że w celu podążania za tymi samymi wartościami, np. wolnością, różne nurty proponują zupełnie przeciwstawne rozwiązania. Wynika to w większości przypadków z różnego rozumienia tych samych pojęć. Chcielibyśmy zatem tutaj przedstawić nasze rozumienie pewnych pojęć krążących w środowisku alternatywnej edukacji.

NATURALNOŚĆ

“Naturalny rozwój dziecka”, “zachowanie naturalne dla danego wieku”, “naturalna edukacja” – słyszymy zapewne od czasu do czasu przynajmniej część z tych sformułowań.

Można dość szybko zauważyć, że jednym z podstawowych znaczeń tego słowa, jest znaczenie synonimiczne do słowa “normalne”, np. kiedy mówimy: “to naturalne, że dzieci czasem się biją” albo “to naturalne, że dziecko w tym wieku jest skupione na sobie” albo “to naturalne, że grupa próbuje odrzucić nowe osoby”. Widzimy, że w każdym z powyższych zdań można wstawić słowo “normalne” zamiast słowa “naturalne” bez utraty znaczenia.

Dla nas najważniejsze jest przy tym znaczeniu słowa “naturalne”, aby nie utożsamiać go automatycznie również ze słowem “dobre”. Sformułowanie któregoś z powyższych zdań następuje często jako odpowiedź na zarzut mówiący, że zachowanie dziecka jest powodem do jakiegoś głębokiego niepokoju. Ktoś zarzuca nam, że dziecko jest za bardzo skupione na sobie, a my odpowiadamy: “Dzieci w tym wieku tak mają. To naturalne”. Nie jest to równoznaczne z tym, że nie należy o tym z dzieckiem rozmawiać i uznawać np. odrzucanie nowych dzieci poza grupę za stan wystarczający i pożądany. Oznacza to tylko tyle, że jest to pole do dalszego rozwoju dla dziecka i nie należy oczekiwać, że dziecko samo z siebie będzie wykazywało np. głęboki wstręt do bójek, a pobicie się dwóch chłopców wymaga postawienia na nogi szwadronu psychologów. Nie uważamy jednak również, że jest to równoznaczne z brakiem ingerencji w taką sytuację i pozostawienie jej do “naturalnego” rozwiązania, gdyż wierzymy również, że dzieci pozostawione same z wypracowaniem strategii radzenia sobie z różnymi problemami mogą wykształcić zarówno skuteczne i akceptowalne społecznie strategie, jak i takie, które są destrukcyjne. Innymi słowy – bijący się chłopcy mogą dojść do wniosku, że nie jest to dobry sposób na rozwiązywanie konfliktów jak i do wniosku, że należy zacząć ćwiczyć, aby następnym razem przywalić mocniej i porządnie uszkodzić kolegę, który przestanie się w ten sposób mądrzyć. Uważamy zatem, że pozostawienie spraw naturalnemu biegowi rzeczy bywa skuteczne i pożądane, ale nie jest to żadną regułą i czasem potrzebne jest w takiej sytuacji wsparcie dorosłego.

Drugim istotnym dla nas użyciem słowa “naturalność” jest to, w którym staje się ono przeciwieństwem “sztuczności”. Naturalne będą zatem te działania, które dzieją się niejako przy okazji albo pojawiają się same, a sztuczne będą te, do których ktoś zostanie przymuszony albo będzie musiał skupić na nich swoją uwagę i intelekt, aby je pojąć lub w nich uczestniczyć. Naturalne w tym rozumieniu będzie więc to, że dziecko uczy się mówić albo chodzić, że interesuje się piłką nożną, roślinami albo historią czy że uczy się majesterkować, pomagając rodzicom w warsztacie. Sztuczne będą tu natomiast szkolne czy harcerskie zajęcia z majsterkowania, uczenie się pod groźbą otrzymania oceny niedostatecznej czy zapisanie dziecka na zajęcia z inicjatywy rodziców. Chcielibyśmy zwrócić uwagę na pułapki związane z takim postawieniem sprawy.

Naszym zdaniem pewnym błędem poznawczym jest utożsamienie takiego użycia słowa “naturalne” jak w zdaniu: “Kasia naturalnie interesuje się zwierzętami” czy “Tomek naturalnie nauczył się czytać” ze stwierdzeniem, że coś zachodzi zawsze albo zachodzi zawsze, jeśli tylko ktoś ma genetyczne predyspozycje i chęć (zapewne również genetyczną) wykonywania danej aktywności. Dla nas dużą bliższą prawdy definicją tego rozumienia naturalności byłoby: “Naturalne jest to, co zazwyczaj zachodzi samo przy współwystąpieniu warunków xy“. Dzieci naturalnie uczą się chodzić na dwóch nogach, ale tylko pod warunkiem, że dorastają pod opieką ludzi, gdyż niektóre tzw. dzikie dzieci, wychowywane przez zwierzęta albo trzymane w początkowych latach życia w piwnicy nie wykształcają takiej umiejętności (to samo dotyczy np. mowy). Chłopcy naturalnie uczą się majsterkować, ale pod warunkiem, że któreś z ich rodziców to robi i umożliwia dziecku choćby oglądanie tej czynności. Dziecko może zainteresować się czytaniem, ale tylko jeśli widziało jak ktoś to robi i uznaje tę czynność za potencjalnie atrakcyjną. Dziecko może zainteresować się piłką nożną, ale tylko, jeśli widziało kiedyś mecz piłki nożnej (choćby za sprawą starszych kolegów na podwórku). Dla nas istotne jest przede wszystkim to, aby mieć świadomość, że nawet to, co jest dla dziecka naturalne, niekoniecznie musi wynikać z tego, że objawiają się w tym momencie jego geny, intuicja czy naturalne predyspozycje, ale że środowisko, w którym dziecko żyje, współkształtuje, często nawet w decydującym stopniu to, co przychodzi mu naturalnie i to, co go odrzuca. W związku z tym uważamy, że warunki, jakie stworzy się dziecku, jego otocznie i społeczność, w której żyje, współkształtują także to, co jest dla dziecka naturalne.

Nawiązując do powyższego, nie zgadzamy się również na powiązanie naturalności z intuicyjnością i emocjonalnością i przeciwstawianie jej rozumowi, logice i planowaniu. Emocje czy intuicja to bardzo często pierwsze, co jesteśmy w stanie zidentyfikować w kontakcie z jakimś nowym zjawiskiem, dlatego dość oczywiste wydaje się utożsamienie ich z naturalną reakcją na dane zjawisko. To proawdzi jednak do dość niepokojącej dla nas konstatacji, że rozmyślanie nad takim zjawiskiem jest niepożądane, gdyż jest dla człowieka nienaturalne. Pragniemy zaznaczyć, iż dla nas “występujące później” nie jest równoznaczne ze słowem “nienaturalne”. Dobrą ilustracją bedą tu osoby z zespołem Aspergera, dla których emocje i intuicja wcale nie są pierwszą instancją, do której się odwołują. To, w jaki sposób przyswajamy nowe rzeczy i jak na nie reagujemy nie są dane raz na zawsze (gdyby tak było do tej pory reagowaliśmy np. płaczem na uczucie głodu czy ucisk pęcherza) i twierdzimy, że właśnie w dzieciństwie w dużej mierze kształtujemy sobie schemat reagowania, z którego będziemy korzystać w dorosłości i który będzie dla nas naturalny.

I myślę, że dobrym podsumowaniem naszego wpisu będzie właśnie stwierdzenie, że rzeczy, które uznajemy za naturalne nie zostały przez nas (naszym zdaniem) “wyssane z mlekiem matki”. Tę naturalność możemy, świadomie lub nie, kształtować poprzez wpływanie na otoczenie, w którym żyje nasze dziecko.

Przeczytaj kolejne teksty z serii Pojęcia podstawowe:

  • część 1 – naturalność,
  • część 2 – wolność,
  • część 3 – demokracja,
  • część 4 – kary i konsekwencje,
  • część 5 – podmiotowość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *