Blog

Pojęcia podstawowe cz. 3: Demokracja

Demokracja jest kolejnym pojęciem, które pojawia się w środowisku alternatywnej edukacji, często jako jedna z zasad, na których opiera się funkcjonowanie społeczności. Wokół niej narosło jednak również sporo nieporozumień dotyczących tego, czym ona jest, a także, jaki jest zakres jej stosowania i to nawet w szkołach, które mają słowo „demokratyczna” w nazwie.

Zacznijmy od tego, że w żadnej z takich szkół demokracja nie jest absolutna i istnieją obszary, które są spod jej działania wyłączone. Część ograniczeń dotyczyć będzie pewnych podstawowych cech konstytuujących dane miejsce. Innymi słowy – przegłosowanie przez dzieci zamiany szkoły w restaurację albo basen nie sprawi, że charakter miejsca ulegnie tak drastycznej zmianie. To samo dotyczy też np. kwestii związanych z własnością – przegłosowanie porąbania stołu na szczapy nie oznacza, że to właśnie się wydarzy. Demokracja w szkołach tego rodzaju funkcjonuje najczęściej w pewnych ramach i to te ramy są często najważniejsze w ocenie tego, na jak wiele spraw dzieci mają realny wpływ.

Demokracja, czyli w dużym uproszczeniu władza większości, bywa również zaskakująco często utożsamiana z indywidualną wolnością wyboru. Chcielibyśmy podkreślić, że np. sytuacja, w której dziecko może wybrać, w jaki sposób spędzi określony czas w szkole, nie ma nic wspólnego z demokracją. Jego decyzja dotyczy bowiem tylko jego samego i jest to zapewne jakiś dodatkowy obszar wolności, nie jest on jednak powiązany z demokracją.

Demokracja stosunkowo często nie jest z wolnością skorelowana, ale właściwie jest z nią w konflikcie. Aby wybory dokonywane przez społeczność dzieci i dorosłych miały realne konsekwencje, musimy założyć, że domyślną postawą jest podporządkowanie się im, nawet przez tę część społeczności, która chciała czegoś innego. Jeżeli np. dzieci ustalą zasady korzystania z klocków, to aby demokratyczność tej sytuacji została zachowana, dzieci muszą jeszcze faktycznie się do tych zasad stosować. Jeżeli każda osoba może w dowolnym momencie wyłączyć się spod działania ustalonych zasad bez żadnej reakcji reszty społeczności, to nie mamy do czynienia z demokracją, tylko z anarchią podbudowaną fasadowymi strukturami demokratycznymi.

Ważne wydaje nam się tu również odróżnienie odmowy uczestnictwa w wyborze od odmowy uczestnictwa w społeczności. Jeśli dorosły człowiek nie idzie na wybory, nie oczekuje jednocześnie, że wybory się z tego powodu nie odbędą albo ich wyniki zostaną unieważnione. Nie idąc na wybory, pozbawia się tylko i wyłącznie możliwości wzięcia udziału w podejmowaniu decyzji. Nie pozbawia się również przy okazji obowiązku dostosowania się do wyniku takich wyborów. Na tej samej zasadzie dziecko, które postanowi nie uczestniczyć w jakimś wyborze nie mówi: „To mnie nie dotyczy”, tylko „Nie chcę wybierać, dostosuję się do tego, co postanowicie”.

Chcemy jeszcze raz podkreślić, że zasada działania demokracji staje bardzo często naprzeciw indywidualnej wolności i poszerzanie jednego z tych elementów powoduje nieraz zawężenie obszaru działania drugiego z nich.

Uważamy również, że jeśli przyjmuje się demokratyczność jako zasadę działania społeczności, to rolą dorosłych jest między innymi kontrolowanie, aby ustalenia społeczności rzeczywiście wchodziły w życie. Wyobraźmy sobie, że dwóch silnych chłopców odpowiada na uwagi młodszych kolegów o tym, że łamią zasady używania klocków w taki sposób: „Co nas obchodzą wasze śmieszne zebrania?”. Siła czy autorytet mogą w łatwy sposób podważać ustalenia społeczności i uważamy, że rolą dorosłych jest tutaj interweniowanie przy powołaniu się na ustalone wcześniej zasady.

Chcielibyśmy też zwrócić uwagę, że dorośli są integralną częścią takiej społeczności. Rodzi to pokusę stosowania tak zwanej „demokracji sterowanej”, czyli pozostawienia możliwości wyboru, ale przy tym takie kierowanie dyskusją, aby to opcja preferowana przez dorosłego została wybrana. Uważamy, że dużo lepszym rozwiązaniem jest w takiej sytuacji zastanowienie się, czy nie chcemy danej kwestii wyłączyć spod głosowania. Jeżeli nie jesteśmy gotowi na każdą opcję, jaką może wybrać społeczność, to głosowanie staje się fikcją. Wyobraźmy sobie, że dzieci przegłosują rozwiązanie dla nas niedopuszczalne i w efekcie po prostu anulujemy ich wybór. Taka sytuacja podkopuje zaufanie nie tylko do dorosłego, ale do uczciwości zasad, na których stoi społeczność w ogóle.

Ważnym aspektem stosowania zasad demokratycznych jest też to, że dzieci mogą w ich ramach popełniać błędy i należy im na to pozwolić. Jeżeli widzimy, że jakaś wymyślona przez nie zasada może prowadzić do pewnych nadużyć czy niesprawiedliwości, to możemy zwrócić im na to uwagę, ale nie uważamy za wskazane, aby taką zasadę zablokować. Jej skutki staną się naturalną konsekwencją pomyłki i dzieci najprawdopodobniej same postanowią ją naprawić.

W tym wypadku konsekwencji dostarcza nam „życie”, które samo weryfikuje wybór dokonany przez dzieci. Co jednak w sytuacji, w której, to my czujemy, że powinniśmy jakoś zareagować na nieodpowiednie, naszym zdaniem, zachowanie dziecka. Czy nie stoi to niepokojąco blisko pospolitego karania? O tym będzie nasz następny wpis.

Przeczytaj inne artykuły z serii Pojęcia podstawowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *