Blog

System cz. 2: pułapki logiki systemu

Na początku zaznaczmy, że nie chcemy przedstawiać tutaj zarzutów ani recept mających na celu reformowanie systemowej szkoły. Nie dlatego, iż uważamy to za nieistotne, ale dlatego, że pragniemy tu skupić się na pewnych metodach stosowanych najczęściej w szkołach, które to metody uważamy za problematyczne. Nie będziemy jednak oceniać, czy jest to kwestia podejścia nauczycieli, mechaniki systemu czy warunków, w których taka szkoła funkcjonuje. Zapewne problemy te występować będą w różnym natężeniu w różnych miejscach i będzie to wynikać z odmienności powyższych czynników. Dla nas ważne jest, co chcemy z tego zaczerpnąć, a co uważamy za zbędne bądź szkodliwe.

Niespójność celów

Podstawowym problemem jest dla nas w uczeniu w szkole systemowej niespójność celów. Mamy oczywiście podstawę programową, która w teorii powinna określać ramy nauki, ale logika samego systemu, którą przedstawiliśmy w części “Zestaw wymagań”, zakłada odmienny sposób uczenia. Na to wszystko nakładają się jeszcze filozofie i poglądy poszczególnych szkół oraz nauczycieli, które mogą te docelowe wymagania obcinać lub rozszerzać. Nad tym z kolei są jeszcze oczekiwania rodziców, które zaczynają się się od: “Nie interesuje mnie, co dziecko robi w szkole”, a kończą na: “Moje dziecko powinno mieć piątki ze wszystkiego”.

Istnieje w związku z tym bardzo duże ryzyko, że różne składowe będą ze sobą znacznie kolidować i że sposób uczenia dziecka będzie w kontrze do oczekiwań rodziców i np. logiki systemu. To z kolei sprawia, że z dużym prawdopodobieństwem uczeń po prostu zbuntuje się przeciwko tak niestabilnej konstrukcji, a w tej sytuacji pozostaje nam już tylko walczyć z “rebelią” albo liczyć na to, że będzie ona konstruktywna. Uważamy, że taka sytuacja jest zarówno dla wychowawcy jak i wychowanka po prostu niekorzystna i że w szkole pozasystemowej można z dużo większą łatwością dookreślić z dziećmi i rodzicami, czego od szkoły oczekujemy i czy dana szkoła jest w stanie coś takiego zapewnić.

Nieefektywność działań

Kolejnym problemem stosowanych w szkole systemowej metod uczenia, jest spora nieefektywność działań zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Z powodu dużego rozmiaru grupy, bardzo często będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której dziecko siedzi na lekcji i się nudzi, bo po prostu wszystko już umie albo nie interesuje go to, co się na tej lekcji dzieje, a uczyć się (lub przygotowywać ściągi) będzie dopiero przed sprawdzianem czy kartkówką.

Z drugiej strony, bardzo łatwo jest z tego powodu “odpaść” – dziecko, które nie zrozumie jakiegoś zagadnienia będzie dalej siedzieć na lekcjach pomimo tego, że nie będzie absolutnie nic rozumieć. Będzie z tego powodu spędzać więcej czasu na uczeniu się (bo zamiast rozumieć, będzie wszystko po prostu zapamiętywać), będzie mieć problemy ze zdawaniem z klasy do klasy albo będzie nadrabiać zaległości na korepetycjach (z korepetytorem albo członkiem rodziny) czy zajęciach wyrównawczych. Każda z tych możliwości sprawia, że kolejna część wolnego czasu dziecka zostaje pochłonięta przez szkołę. W efekcie, w połączeniu z zajęciami dodatkowymi, pracami domowymi i korepetycjami, może się okazać, że dziecko spędza np. 10 godzin dziennie na aktywnościach związanych ze szkołą, a jednocześnie efektywnie uczy się raptem przez godzinę.

Jedną z możliwych konsekwencji tego “odpadnięcia” może być zostanie na drugi rok w tej samej klasie. Powoduje to wiele negatywnych pobocznych konsekwencji.

Po pierwsze dziecko zostaje odcięte od swojej wcześniejszej grupy rówieśniczej i, oczywiście, może kontynuować znajomości z poprzedniej klasy, jednak staje się to dla niego trudniejsze i mniej naturalne.

Po drugie dziecko, które nie zdało z jakiegoś przedmiotu będzie się uczyć po raz kolejny materiału, który już opanowało (a przynajmniej zaliczyło) z pozostałych przedmiotów, co sprawia, że na rok hamuje się jego rozwój w tych dziedzinach i zmusza się go do spędzania czasu na słuchaniu o rzeczach, które już wie.

Po trzecie status dziecka zostającego na drugi rok w tej samej klasie jest mocno stygmatyzujący i może prowadzić do chęci zrzucenia go poprzez intensywniejszą naukę, ale może równie dobrze prowadzić do popadnięcia przez dziecko w marazm i przekonania o własnej beznadziejności.

Cele szkoły to nie cele uczniów

Kolejnym istotnym problemem szkół publicznych jest to, że sama logika systemu stawia przed szkołami i nauczycielami cele, które mogą nie pokrywać się z celami uczniów. Dla przykładu – dla wielu szkół ważna będzie pozycja danej placówki w rankingu. Ta z kolei zależy w dużej mierze od wyników osiąganych przez uczniów na egzaminach. Kuszącą metodą przymuszającą uczniów do nauki wydaje się groźba nieprzepuszczenia ich do następnej klasy w razie niespełnienia wygórowanych wymagań. Uczniowie, którzy nie chcą ich spełniać, zostaną na kolejny rok i nie zaniżą szkole wyników, a ci którzy je spełnią, będą z w stanie z większym prawdopodobieństwem napisać dobrze egzamin. Oczywiście, istnieją inne metody reklamowania szkoły niż windowanie jej w rankingu, a i samą pozycję w tymże można osiągnąć na wiele sposobów, niemniej podana wyżej metoda wydaje się kusząca, gdyż jest stosunkowo prosta i wiele szkół czy nauczycieli z niej korzysta.

Podana wyżej metoda pokazuje też pewien schemat. Dziecko uczęszczające do systemowej szkoły może uczyć się, ponieważ tego właśnie chce i uznaje naukę za ważny element swojego życia. Jednak różne obecne w szkole mechanizmy mogą powodować, że dziecko będzie się, co prawda, uczyć, ale ze zgoła odmiennych pobudek – ze strachu lub chęci uzyskania nagrody. Tę nagrodę częściej generują rodzice niż szkoła – wyjazd na wakacje za czerwony pasek, rower za średnią 4.5, itp. Może się jednak równie dobrze uczyć ze strachu przed nieprzepuszczeniem do kolejnej klasy, reakcją rodziców czy nawet prostym “szlabanem”. Uważamy sytuację, w której dziecko traktuje naukę za środek do osiągnięcia celu za problematyczną, gdyż jego motywacja zniknie, gdy zniknie zewnętrzny czynnik ją determinujący, dlatego za ważny element wychowania uważamy zinternalizowanie przez dziecko chęci do nauki.

Fikcja społeczności, fikcja demokracji

Ostatnią niepokojącą cechą szkoły systemowej, na którą chcieliśmy zwrócić uwagę, jest tworzenie pewnej fikcji społeczności, a w szczególności fikcji istnienia demokracji. Niemal każda szkoła posiada klasowe i szkolne samorządy, których rola sprowadzana jest często do zbierania składek, przekładania kartkówek czy chodzenia na zebrania, na których będzie można wysłuchać obwieszczeń dyrekcji. Realny wpływ tych organów na życie klasy czy szkoły jest często pomijalny, a instytucje takie jak wybory samorządowe przeradzają się nieraz w groteskową farsę. To samo dotyczy wychowawców, którzy często spędzają ze swoją klasą godzinę w tygodniu, w czasie której jedynie rozliczają nieobecności i ogłaszają wycieczki.

W takiej szkole istnieją więc pewne instytucje, które mają jakąś nazwę, cel i sposób działania nawiązujące do instytucji istniejących w świecie dorosłych, a jednocześnie nie mają żadnej realnej władzy i funkcji. Prowadzi to naszym zdaniem do budowania w dzieciach przekonania, że prawa, zasady i instytucje są impotentną fikcją, której nie należy w żadnym razie traktować poważnie.

Przeczytaj część 1 artykułu System : Zestaw wymagań systemowej edukacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *