Blog

System cz. 1: zestaw wymagań systemowej edukacji

Wprowadzenie

Tworząc jakąkolwiek edukacyjną alternatywę wobec systemu, należałoby zacząć od tego, dlaczego taką alternatywę w ogóle się tworzy, czyli określić swój stosunek do tegoż systemu. Różnice pomiędzy poszczególnymi wolnymi szkołami są często większe niż pomiędzy niektórymi z nich, a państwową edukacją. Część wad klasycznej edukacji powtarza się w manifestach wielu wolnych szkół i często kluczowe nie jest to, jak określa się te wady, ale co proponuje się w zamian. Jednak w dalszym ciągu pewien procent różnic pomiędzy szkołami alternatywnymi wynika z tego, gdzie lokują one największe problemy systemowej edukacji. W tej części spróbujemy ustosunkować się do najważniejszych elementów tej edukacji.

Zestaw wymagań systemowej edukacji

Postawmy sobie pewne pozornie proste pytanie. Jakiej wiedzy wymaga od dziecka kończącego szkołę podstawową obecny system edukacji? W tym miejscu można by oczywiście wkleić po prostu podstawę programową i wyszedł by z tego kilkudziesięciostronicowy dokument opisujący szczegółową wiedzę, którą miałoby w jakiś sposób posiąść dziecko kończące ósmą klasę. Nie byłaby to jednak cała prawda. Takiej wiedzy wymaga się bowiem od ucznia mającego w czasie całej szkoły podstawowej same piątki i to nie tylko na świadectwie kończącym daną klasę, ale także na każdym sprawdzianie, kartkówce czy odpowiedzi ustnej w czasie trwania roku szkolnego. A takie dzieci praktycznie nie istnieją.

Podstawa programowa określa więc nie to, czego ma nauczyć się dziecko, ale to, czego się go w szkole uczy. Ta subtelna różnica ma ogromne znaczenie przy ocenie tego, czego szkoła wymaga od dziecka. Jak zatem określić te wymagania? Można powiedzieć, że wymaga się od dziecka, żeby zdawało z klasy do klasy, a więc, że wymaga się, aby umiało mniej więcej połowę tego, czego się go uczy. I można by właściwie na tym poprzestać, ale znaczenie ma tutaj jeszcze jedna rzecz.

Systemowa gra

Oprócz tego, co jest w szkole wymagane, jest jeszcze bowiem to, co się po prostu opłaca. Jeśli potraktujemy wyniki uzyskiwane w systemowej szkole jako pewnego rodzaju grę, to jaka strategia jest tutaj najbardziej opłacalna? Jaki sposób uczenia się przynosi najwięcej korzyści? Korzyści będziemy tutaj chwilowo rozumieli jako dobry wynik na koniec podstawówki, pozwalający dziecku przebierać do woli w technikach, liceach i szkołach zawodowych. Nie twierdzimy przy tym, że jest to korzystne dla dziecka w sensie ogólnym. Zastanówmy się po prostu, jaki rodzaj podejścia do nauki jest przez mechanikę tej “gry” premiowany.

Tak naprawdę do końca siódmej klasy uczeń “piątkowy” nie jest w żaden sposób bardziej uprzywilejowany od ucznia “dwójkowego”. Jeden i drugi otrzymują promocję do następnej klasy; ten piątkowy dostaje świadectwo z kolorowym paskiem, nauczyciele mogą odnosić się do niego przychylniej, ale nie uświadcza większych korzyści wynikających bezpośrednio z mechaniki gry w edukację. Dopiero w ósmej klasie dziecko pisze egzamin i dostaje oceny, które są punktowane przy rekrutacji do szkół wyższego szczebla i te wyniki mają realny wpływ na to, co się z dzieckiem stanie na dalszym etapie edukacji.

Nowa podstawa programowa zakłada na koniec ósmej klasy egzaminy z matematyki, języka polskiego i języka obcego, a od 2022 roku także z jednego wybranego przez ucznia przedmiotu. Przy rekrutacji do szkół średnich brane są pod uwagę także oceny z czterech przedmiotów, najczęściej z języka polskiego, matematyki i języka obcego oraz jednego albo dwóch przedmiotów (czasami te przedmioty zastępują język obcy) związanego z profilem klasy czy szkoły.

Co gra w edukację mówi swoim graczom?

Co ta gra mówi uczniowi, który w nią gra? Otóż mówi: “Opłaca ci się być dobrym z języka polskiego, matematyki i języka obcego oraz z jednego innego przedmiotu, którym się interesujesz.

Możesz oczywiście interesować się też innymi przedmiotami, ale nie wpływa to na twoją pozycję w grze”. Zauważmy tutaj pewną wewnętrzną niespójność. Uczeń musi uczyć się każdego przedmiotu, żeby zdawać z klasy do klasy, ale pod kątem jego końcowej punktacji w grze o nazwie “szkoła podstawowa” nie ma znaczenia to, czy rzeczywiście uczył się, dajmy na to, geografii, jeśli nie pisał egzaminu z geografii i nie jest to przedmiot związany z profilem jego kolejnej szkoły. Część nauczycieli zdaje się rozumieć ten schemat, gdyż stosunkowo często spotykaną praktyką jest działanie zgodne z maksymą: “Czy się stoi, czy się leży, dwója z chemii się należy”, która w bardziej ogólnym sensie oznacza, że uczniom niezainteresowanym danym przedmiotem pozwala się bez większych przeszkód zdawać z klasy do klasy, pomimo świadomości, że z danego przedmiotu nie umieją oni właściwie nic. Oczywiście, zasady tej nie stosują wszyscy nauczyciele, gdyż nie jest ona formalną zasadą systemu, a jedynie wynika nie wprost z jego logiki.

Co to oznacza i co to oznacza dla nas?

No dobrze, powiedzmy zatem jeszcze, czego tak konkretnie wymaga się od ucznia kończącego ósmą klasę. Wiemy, że wymaga się od niego uczenia się matematyki, języka polskiego i języka obcego, ale co to konkretnie oznacza? Program języka polskiego w szkole podstawowej to przede wszystkim czytanie ze zrozumieniem z dodatkiem pisania, głównie pism użytkowych. Program matematyki to podstawowa arytemtyka, procenty, ułamki, pierwiastki, potęgi, podstawowa geometria, itp. Program języka obcego jest różny, zależny od zaawansowania grupy, ale wymagania odnoszą się do sprawnej komunikacji w danym języku. Uważamy, że wszystkie te przedmioty na poziomie szkoły podstawowej (to ważne, bo na poziomie szkoły średniej już niekoniecznie) cechuje bezpośrednia uniwersalna przydatność.

Bezpośrednia uniwersalna przydatność

Spróbujemy teraz zdefiniować, co przez to rozumiemy. “Przydatność” oznacza dla nas to, że zdobyta umiejętność lub wiedza przyda się w dorosłym życiu danego dziecka. To, że wiedza lub umiejętność jest przydatna, nie oznacza dla nas, że jest niezbędna – da się żyć i to prawdopodobnie całkiem udanie, nie umiejąc przeczytać ze zrozumieniem artykułu w gazecie, gotować czy naprawiać zepsutego kranu, ale każda z tych umiejętności znajdzie w życiu swoje zastosowanie.

“Uniwersalność” oznacza dla nas w tym wypadku, że wiedza czy umiejętność przyda się dziecku niezależnie od tego, czym będzie się ono zajmowało w przyszłości. Niektóre umiejętności są przydatne bardziej w określonych zawodach niż w innych, ale np. możliwość wykonywania prostych operacji matematycznych w pamięci przydaje się każdemu, kto chodzi czasem do sklepu, czyli właściwie niemal każdemu.

“Bezpośredniość” oznacza dla nas, że wiedza czy umiejętność jest przydatna uczniowi sama w sobie, a nie jako droga do rozwijania pewnej kompetencji. Dla przykładu: umiejętność gry w piłkę nożną rozwija zapewne sprawność fizyczną, ale sama w sobie może się komuś nigdy w życiu nie przydać, tak samo programowanie może rozwijać logiczne myślenie, a prace plastyczne kreatywność, ale jeśli ktoś nie będzie wiązał z tymi aktywnościami swojego dorosłego życia, to same w sobie niekoniecznie mu się przydadzą.

To co sensowne

Dla nas realne wymagania (wynikające z logiki systemu, a nie z treści podstawy programowej), jakie stawia przed absolwentem szkoły podstawowej system edukacji, są sensowne. Umiejętności czytania ze zrozumieniem, pisania, wykonywania podstawowych operacji matematycznych i znajomość języka obcego (przede wszystkim języka angielskiego) wydają nam się nie tylko bezpośrednio i uniwersalnie przydatne dorosłemu człowiekowi, ale także są pewną bazą dla zdobywania dalszej wiedzy w innych dziedzinach. Są swego rodzaju wytrychem, którym można otworzyć wiele kolejnych drzwi. Bez matematyki nie istnieją bowiem wszelkie dziedziny ścisłe i techniczne, bez umiejętności czytania ze zrozumieniem znacznie utrudnione jest zdobywanie jakiejkolwiek wiedzy, bez umiejętności pisania mocno utrudniona jest komunikacja między ludźmi, a bez znajomości powszechnie używanego na świecie języka nie można uzyskać dostępu do bardzo wielu treści i przeżyć.

Wady

Ten zestaw wymagań ma dla nas jednak dwie podstawowe wady. Pierwszą jest jego wewnętrzna niespójność objawiająca się koniecznością uczenia się wszystkiego, aby zdawać z klasy do klasy. Można tę konieczność argumentować w taki sposób, że należy czegoś najpierw spróbować, aby wiedzieć, że nie chce się tego robić i że nas to nie interesuje. Uważamy, że dziecku wystarczy sama możliwość spróbowania i nie jest konieczne przymuszanie go do zdobywania wiedzy, która go nie interesuje i nie będzie dla niego przydatna. Ten przymus sprawia, że dzieci świadome swoich zainteresowań, muszą tracić mnóstwo czasu na uczenie się rzeczy, o których i tak pragną jak najszybciej zapomnieć, a nawet jeśli nie są w tej sprawie jasno określone, mogą skupić się na czymś, co w danym momencie wydaje im się zajmujące i nie muszą rozpraszać swojej uwagi na tak wiele dziedzin wiedzy jednocześnie.

Drugą poważną wadą tego systemu jest kompletny brak w zestawie umiejętności bezpośrednio i uniwersalnie przydatnych, umiejętności technicznych, takich jak gotowanie czy majsterkowanie. Można ten brak rozumieć w taki sposób, że zakłada się, iż rodzice mają uczyć dzieci tych zdolności wedle własnego uznania. My uważamy, że można uczyć tego również w szkole (co nie wyklucza, oczywiście, roli rodziców w tej dziedzinie).

Powtórzymy raz jeszcze, że zestaw wymagań na koniec szkoły podstawowej, rozumiany nie jako treść podstawy programowej, a jako pewien koncept wynikający z logiki systemu, wydaje nam się stosunkowo sensowny. Większość naszych zastrzeżeń do klasycznej szkoły nie wynika z tego, czego się w niej uczy, ale z tego, jak się w niej uczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *