Blog

Nauczanie online i gorące emocje

Gorące emocje i epidemia

Czuję wiele wdzięczności za to jak wyglądała moja edukacja i za to w jakim środowisku edukacyjnym się obecnie obracam. Tym większą, że teraz podczas społecznej kwarantanny ze smutkiem i zdziwieniem obserwuje walkę rodziców i nauczycieli w szkołach systemowych. Na mnie samą też wylało się wiadro goryczy i frustracji gdy w przestrzeni online starałam się pomóc znaleźć rozwiązania.

Po jednej i drugiej stronie jest wiele strachu i złości. To naturalne emocje w sytuacji zagrożenia w jakiej się znaleźliśmy w związku z pandemią koronawirusa. Sytuacja powszechnego niezadowolenia i obwiniania innych wygląda jednak nieciekawie.

Punkt widzenia rodziców

Rodzice mając własną pracę, ograniczony czas, energię i sprzęt. Czują, że spada na nich i ich dzieci za dużo. Narzekania idą we wszystkich kierunkach.

Za dużo zadań offlinowych (typu przeczytaj z podręcznika i wypełnij ćwiczenia) kontra za dużo zadań onlinowych (a dostęp do Internetu i komputera ograniczony lub jego brak). Brak nauczania i za dużo zadań do samodzielnej nauki, albo za dużo videolekcji i zmuszania do bycia online w określonym czasie. Za dużo drukowania w domu i zbyt niebezpieczne odbieranie materiałów na poczcie/ w szkole. Coby nauczyciel nie zrobił to źle.

Punkt widzenia nauczycieli

Nauczyciele mówią o rozliczaniu ich z realizacji podstawy programowej, programu, oceniania. Mówią o niedoborach sprzętowych. O strachu dotyczącym płac – czy zadania offline będą wliczane jako zajęcia dydaktyczne, czy za prace indywidualną dostaną wynagrodzenie? Stoją w rozkroku pomiędzy zróżnicowanymi wymaganiami rodziców, oczekiwaniami dyrekcji (często nieznanymi) i poczuciem co dzieciom teraz potrzebne. Mają też wiele niesprzyjających przekonań np. dotyczących realizacji podstawy programowej (o tym w innym wpisie – TUTAJ).

To co dla nas ważne

W tym trudnym dla nas wszystkich czasie nie zapominajmy o KOMUNIKACJI. O tym, że jako uczniowie, rodzice i nauczyciele jesteśmy CZŁONKAMI JEDNEJ SPOŁECZNOŚCI SZKOLNEJ. Nie jesteśmy wrogami. Gramy do tej samej bramki.

Mam nadzieję, że pandemia będzie dla nas wszystkich obracających się wokół edukacji okazją do przemyślenia o co w tym wszystkim chodzi, co jest dla nas ważne i zakomunikowania tego. Mam nadzieję, też że będziemy się w tym nawzajem słuchali i starali się razem ustalić najbardziej optymalne dla danej społeczności rozwiązania.

Nasze rozwiązania na edukację na odległość (nie koniecznie online)

Sami badając możliwości braliśmy pod uwagę wiele rozwiązań. Może będzie to dla kogoś z Was inspiracją. Braliśmy pod uwagę następujące rozwiązania dotyczące edukacji:

  1. videolekcje
  2. zadania onlinowe
  3. zadania offlinowe jedynie z przekazaniem treści zadania, często otwarte, projektowe
  4. zadania offlinowe do samodzielnego wydruku
  5. zadania offlinowe wydrukowane w szkole i wysłane pocztą (jako pakiet minimum tygodniowy albo dłuższy)
  6. zadania offinowe wydrukowane w szkole do odbioru w szkole (jako pakiet minimum tygodniowy albo dłuższy)
  7. konsultacje indywidualne online
  8. konsultacje indywidualne telefoniczne

Zdecydowaliśmy się na rozwiązania mieszane! Dzięki nim dzieci nawet dzieląc się komputerem z rodzeństwem mają możliwość dalszego kontynuowania nauki. Nie ma też znaczenia czy ktoś ma czy nie ma drukarki – bo do zadań offilnowych mieliśmy wiele opcji. Oczywiście jak to w wolnej szkole często zadań jest sporo więcej aby dziecko mogło wybrać na co ma akurat bardziej ochotę albo jaka forma poznania nowej treści jest dla niego przystępniejsza.

Weryfikacja naszych rozwiązań czyli przemyślenia po pierwszych dwóch tygodniach edukacji zdalnej

Moje dwutygodniowe na razie doświadczenie pokazuje, że dzieci bardzo chętnie wchodzą w tryb takiej pracy. Inspirują też młodsze rodzeństwo, które chce włączać się w projekty, też wypełniać zadania. Edukacja zdalna jest dla nich czymś nowym. Ciekawym wyzwaniem. Widzę ekscytację z korzystania z dorosłych aplikacji (my korzystamy z Zoom i Trello).

Co ważne codziennie mamy też możliwość ok. godzinnej interakcji onlinowej z innymi dziećmi ze społeczności. Pośmiania się razem, pogrania w grę RPG, pokazania innym jak wygląda mój pokój, jaki mam widok z okna itd. Dla mnie to ważniejsza część na wykorzystanie „godzin ekranowych” niż videolekcja z każdego przedmiotu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *